Jak iskra…

Był, postał jakieś 2 godziny, w trakcie których moi znajomi rządkiem tłumaczyli się, że owszem, ale po wypłacie, i znikł na zawsze. VIII tom „MBC” z ceną „kup teraz” wynoszącą 290 zeta. A licytacja drugiego egzemplarza VIII tomu doszła już do 350 zł, a zostało jeszcze 2 dni. Chlip.

Wesoła piosenka zimowa

RING THEIR BELLS [aka „The Munchkin’s Theme” ]
[na melodię wiadomą, a jak niewiadomą, to się domyślić trza]
by Ryk E.Spoor

Slashing through the Orcs
With a good two-handed blade
Over corpses we go
And through the gore we wade
Mace on helmet rings
Making bodies fly
What fun to sing our Slaying Song
And watch these suckers DIE!

(chorus)
Oh, ring their bells with swords and spells
Don’t let ’em get away!
We’re brave and bold for fame and gold
We’ll make a lot today!
Oh, ring their bells with swords and spells
Don’t let ’em get away!
We’ll hack and slash and blast and trash
And blow these dudes away!

Crashing through the door
Into the Dragon’s nose
Our mage whips out a Cone of Cold
And out his fire goes!
Elven bowstrings sing
Making Balrogs fall
And our theif finds a secret door
Into the treasure hall!

(chorus)

Then appears the Lich
With his demon guard
Our wizard yawns and wishes
We’d run into something hard.
He begins to cast
His 19th level spell
The damn lich throws a Gate at us
And drops us all in Hell!

(chorus)

We appear in Hell
In front of Satan’s throne
Our Cleric waves us out the door
And takes him on alone!
Satan’s legions don’t
Want to let us go
Our Techno pulls a bazooka out
And NUKES ’em ’till they GLOW!

Oh, ring their bells with Prayers and Spells
Don’t let ’em get away!
We’re brave and bold and CRAZED, we’re told
To think we’ll live the day!
Oh, ring their bells with swords and SHELLS
Don’t let ’em get away!
We’ll hack and slash and blast and trash
And drag our loot away!

Więcej tu.

Menel upolityczniony

Jeśli menel kogoś pobije, zwyzywa, komuś naubliża, nic się nie dzieje. Jest to normalny wybryk menela [inna rzecz, że ostatnio określenie „nic się nie dzieje” należy interpretować dosłownie, niestety]. Jeśli menel spije się i w pijanym widzie komuś spuści manto, poza spuszczonym mało kto jest specjalnie tym przejęty.
Ale jeśli menel spuści manto, pobije, zwyzywa, komuś naubliża, a ten ktoś jest czarnoskóry? Oj kurde. Wtedy sprawa się upolitycznia, menel zostaje w dyrdy ze swojej menelowatości nobilitowany do rangi Rasisty, a cała Wielka Brytania jest wściekła.
Póki grę kwituje się określeniem ‚X, ty Fuju’, wszystko jest w porządku. Za wykrzyknięcie np. ‚X, ty czarna małpo’ można trafić na czołówki gazet, a samemu stać się problemem do zwalczenia.
God save the Queen, chciałoby się rzec.

Ścinki

Postawienie i obczajenie w zakresie wstępnym Subversion zajęło mi pół godziny, co już choćby z tego względu pokazuje jego przewagę nad CVS [inna rzecz, że przy CVSie stawianym na susi najwięcej kłopotu sprawiło mi nie postawienie samego serwera, ile konfiguracja rsh]. Pozostało mi tylko przekonać management i sprawdzić to w praniu.
Wczora z wieczora odebrałem znaleziony przez szpiegów cesarza na drugim końcu Polski VII tom „MBC”. Na tom VIII, właśnie licytowany na Allegro, brakuje mi… hm… słów [350 zeta 5 dni przed upływem terminu to jednak overkill…]. Lubimy księgarnie Matras i jej pracowników, którzy grzecznie poproszeni potrafią ściągnąć dla potrzebującego niby-krakusa książkę nawet z Gdańska.
Pozostając w tematyce łysiakowej: przyuważyłem jego chyba nową książkę, „Salon”, czy jakoś tak. Czytał to ktoś? Bo po przekartkowaniu mam wrażenie, że to takie „Oskarżam”, tyle, że w formie książkowej.
Zostało mi już dzisiaj tylko wytrzymanie do końca dnia, bezpieczny powrót do domu i weekend. Na dobry początek – Tylko Cztery Twoje Oczy. Mniam.

Jestem wielbłądem. A Ty?

Onet: „Sklepy będą musiały udowodnić, że nie mają zysków z puszczania na głos w lokalu muzyki i programów z rozgłośni radiowych. Decyzję w tej sprawie dziś wydał Sąd Najwyższy.”.
Ciekawe, jak będzie wyglądało udowodnienie prawdziwości lub fałszywości twierdzenia o wpływie muzyki na zakupy. #define BANDA_PALANTOW ZAIKS.

Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek

Znów jakiś artykuł o sponsorowaniu – tym razem Jasnej Góry – przez takich, co to nie wiedzą, co zrobić z kasą [w sensie: tyle jej mają, a nie: wydają na głupoty]. I znów święte oburzenie.
A przecież przykład dał – żeby daleko nie szukać – już Mikołaj Zebrzydowski, fundując za swoje łotrostwa Kalwarię Zebrzydowską… Nic nowego. Swoja drogą, to dobry znak, bo przy odrobinie dobrej woli można takie gesty interpretować niekoniecznie jako próby wkupienia się w łaski Kościoła, ale jako przejaw zdychającego, bo zdychającego, ale jednak sumienia.
Lektura obowiązkowa: Jacek Kaczmarski, „Bankierzy”.
Z innej beczki: chory jestem. Bieganie po ulicy z rozpiętą kurtką skórzaną narzuconą na podkoszulek to nie był najlepszy pomysł. Wczoraj było prawie 40 st., ale dzięki megawypoceniu się udało mi się zejść do 37.5 st.
Swoją drogą to dziwne… 3 stopnie C. to różnica temperatur, której nawet nie poczujemy, pijąc herbatę, a która może zabić, jeśli jest to nasza własna temperatura. Wychodzi na to, że korona stworzenia przegrywa nawet w konfrontacji z herbatą…

Darowanemu koniowi ciężko być apostołem

Doskonale zdaję sobie sprawę, jak wygląda kwestia maintenance’u serwerów Jabbera. Mało tego, oświadczam wszem i wobec, że nie dałem złamanego grosza na piwo dla któregokolwiek z PT Adminów – co prawda bardziej przez wieczne zakręcenie i permanentny brak czasu, niż przez skąpstwo, niemniej jednak nie dałem. Fakt jest faktem.
Jednakowoż tylko chciałem zauważyć – serio serio bez złośliwości czy przytyków, do złośliwości nie mam zresztą absolutnie tytułu i doskonale o tym wiem – że niezwykle ciężko jest prowadzić apostolstwo Jabbera w sytuacji, kiedy GG transport na obu serwerach zachowuje się dzisiaj, jak kierunkowskaz, a połączenie ze znajomkiem rwie się non stop. W tej sytuacji gadanie z mojej strony o dobrych cechach Jabbera świadczy o zacietrzewieniu bądź braku wyczucia sytuacji, a tylko mojemu marketingowemu refleksowi zawdzięczam, że przeskakując z konta na konto mogę rzucić zgryźliwym ‚całuj mnie w nos, jak Tobie padnie GG, to choćbyś miał 500 numerków, to i tak leżysz i kwiczysz'”. Marna pociecha.
Ale zamiarowane „wprowadzenie do Jabbera” popełnię i tak. Jak się wyśpię.

Czujki wysłane, rozmiękczanie postępuje

Pismaki z „Polityki” biorą się za zdobywanie następnego przyczółka. Kara śmierci to dla nich och ach w ogóle poza dyskusją kamień łupany, następny etap to kwestionowanie humanitaryzmu dożywocia bez prawa do przedterminowego zwolnienia. Tu, o.
Ci chómaniści to wogle dziwni jacyś. Dziwię się, że jeszcze jako moralnie uzasadnione dopuszczają karę – och, pardon, DOLEGLIWOŚĆ – jakiegokolwiek ograniczenia wolności.
„– Istotą kary jest nadzieja” – mówi prof. Andrzej Rzepliński. I pomyśleć, że ja kiedyś chciałem robić doktorat…

Bajka o Królowej Śniegu

Był sobie biedny chłopczyk imieniem Kaj. W rzeczywistości innym imieniem, ale to teraz nieważne.
Do chłopczyka zaczęła się dobierać Królowa Śniegu. Dobierała się do niego na dystans, bo choć w pobliżu nie było ani jednego białego płatka, Kajowi było tak zimno, że rączki zdrewniały mu do reszty i już prawie w ogóle nie mógł stukać paluszkami w swoją pracową klawiaturkę. I serduszko już mu zamarzło też, bo zamiast cieszyć się nadchodzącą zimą, wypatrywał farelki, a Królową Śniegu obrzucał słowami, które wcale a wcale nie pasują do tej bajki.
Biedny Kaj na próżno wypatrywał zmiłowania dobrej wróżki eMPECki, która pomogłaby ogrzać mu jego biedne ciałko. I w ten sposób biedny chłopczyk zamarzł, miotając wyzwiska na Królową Śniegu.
A Gerda? Gerdę ze złości biedny Kaj przed śmiercią wbił w drzwi tak mocno, że biedna w ogóle nie mogła stamtąd wyjść. I tylko na drzwiach pozostał mieniący się odblaskiem metalu napis GERDA.