Niedzielny wieczór

Muszę się tonować… Za bardzo cieszę sie na niepewne, za dużo planów snuję. Obym potem nie spadł na dziób. Oby te moje plany kilkuletnie były jeszcze aktualne pod koniec tygodnia…

Dzisiaj w kościele – Ewangelia o synu marnotrawnym. Jestem słabej wiary – nie chcę, nie mogę, nie potrafię jej zrozumieć. Za dużo tkwi we mnie zawiści do drani, którzy idą przez życie szeroką drogą po trupach, licząc na to, że kiedyś odbębnią w konfesjonale „przepraszam” i wszystko zostanie im odpuszczone.

Z SLD wszyscy zaczynają uciekać, jak zadżumieni. Marna pociecha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s