Czemu ściska mnie w żołądku?

Niedzielny wieczór. I wszystko jasne.

Na Kazie ściągam sobie właśnie „Kiedy powiem sobie dość” O.N.A. Puszczę to jutro w mojej pracy, w końcu do oficjalnego końca mojej kariery tamże jeszcze tylko 3 dni…

Na konto tego weekendu należy zaliczyć przynajmniej jedną dużą rzecz: wreszcie skończyłem swoją nową stronę – napiszcie, co o niej sądzicie [nieprzepuszczona jeszcze przez walidatory, więc pewnie jakieś niepozamykane paragrafy – lub czasopisma – jeszcze się zdarzą].

Dzwoniłem do Wojtka… Przyjaciel ze studiów, ostatnio przygaszony jakiś, jakieś sprawy nie na telefon… Źle się dzieje. Trzeba wreszcie przetestować Dziecko pod kątem zdolności pakowalniczych do środków komunikacji długodystansowej [dziesięciomiesięczne dziecko w autobusie dalekobieżnym to jednak wielka niewiadoma…] i pojechać do Łańcuta. Wszyscy marzymy już o wyrwaniu się z naszego blokowiska…

Raport z frontu

„Blog ma status ‚zaraz wracam'”. Śliczne 🙂

Wojna trwa. Rozmowy, podchody, esy floresy, damskie pudła, magnesy, ale – najważniejsze za mną. Złożyłem wypowiedzenie, dowiadując się – normalka – całą masę ciepłych rzeczy na temat swoich kompetencji, stopnia niezastąpienia i takich tam. Szkoda tylko, że – normalka – tak późno [kilka miesięcy lekko licząc]. W każdym razie Rubikon nawet jeśli nie przekroczony, to przynajmniej napoczęty. Decyzja Góry w sprawie akceptacji wypowiedzenia [na koniec marca] – jutro.

Boję się, jak jasny pieron, ale – jak mawia TŻ – kto nie ryzykuje, ten nie żyje…

Komentarz z money.pl

Grzesiek [dzięki!] podesłał mi linka do artykułu. Cytat z artykułu:

Do tej pory za posiadanie nielegalnego oprogramowania w przedsiębiorstwie odpowiadał prezes. Teraz odpowiedzialność będzie zbiorowa – zapłaci cała firma. A kary mogą być ogromne – nawet do 5 procent rocznych obrotów spółki. Dotyczyć to będzie nie tylko podstawowych narzędzi pracy, ale również wszystkich innych programów zgromadzonych w biurze, na przykład filmów i plików z muzyką. […]

I jeden z komentarzy:

Gwałt zbiorowy na nieletniej – kara w zawieszeniu (bodaj – Opole), NFOZZ – sprawa nierozwiązana, a może w toku?, Rywin !7 mln w łapę itp.
A tu tylko 5 lat i 5% za pracownika,który ma MP3.
Kto za tym stoi ?? Czy to poważne??
Gdzie my żyjemy? Czy leci z nami pilot !!!

Nie. Nie leci.

Machulski, coś Ty uczynił!…

Całe lansowane ostatnio [i przedostatnio też] gadanie o podlejszej roli kogoś, kto miast realizować się zawodowo, wybiera [bądź z przymusu zajmuje się] opieką nad dzieckiem, jest idiotyzmem.

Dziesięciomiesięczne dziecko potrafi umęczyć człowieka stokroć bardziej, niż najwymyślniejsza praca głową., A feministki to kobietki ocipiałe do immentu – bo zamiast użalać się nad kobietami i ich wyimaginowanym uciskiem, wystarczyłoby zagonić chłopów na kilka dni do pilnowania takich maluchów. I nie podniósłby się żaden głos na temat ich pośledniejszej roli [przy założeniu, że którykolwiek z facetów w ogóle tak rzeczywiście myśli]. No ale przecież feministkom nie chodzi o słuszność, tylko o realizację nieopatrznie podsuniętej przez Machulskiego idei „samiec twój wróg!”…

Po dzisiejszym dniu utwierdziłem się tylko [bo wiedziałem od dawna] w przekonaniu, że dziecko w domu i praca freelancera byłyby absolutnie nie do pogodzenia.

Niedzielny wieczór

Muszę się tonować… Za bardzo cieszę sie na niepewne, za dużo planów snuję. Obym potem nie spadł na dziób. Oby te moje plany kilkuletnie były jeszcze aktualne pod koniec tygodnia…

Dzisiaj w kościele – Ewangelia o synu marnotrawnym. Jestem słabej wiary – nie chcę, nie mogę, nie potrafię jej zrozumieć. Za dużo tkwi we mnie zawiści do drani, którzy idą przez życie szeroką drogą po trupach, licząc na to, że kiedyś odbębnią w konfesjonale „przepraszam” i wszystko zostanie im odpuszczone.

Z SLD wszyscy zaczynają uciekać, jak zadżumieni. Marna pociecha.

powtórka z historii

„Lepper podobno był szkolony w Rosji i Niemczech”… Co za banda durniów. Jak nic szykuje się powtórka z Tymińskiego z Platformą zamiast nieświętej pamięci Unii Wolności.

A zresztą, mi to tito. Bolszewia syndykalistyczna kontra nowe wcielenie „ludzi rozumnych”, jedni warci drugich. A UPRu w sondażach jak nie było, tak nie ma…

wieczór i noc i poranek

Wczorajszy wieczór… cios dwudziestokilowym młotem przez głowę… jedna rozmowa, która może zmienić moje najbliższe parę lat. A naprawdę się nie zapowiadało, nawet nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy…

W nocy – telefony od znajomych pijaków. Zaczęli rzucać k… pod moim adresem. Wyłączyłem komórkę.

Noc nieprzespana, ale w jakim stylu! Zazwyczaj, jeśli zdarzyło mi się nie spać w nocy, snułem czarne perspektywy dla wszystkich możliwych sfer życia. Wczoraj – głowa w chmurach. Co nie zmienia faktu, iż całość mimo wszystko niespecjalnie przyjemna, szczególnie dzisiaj, kiedy po trzech godzinach spania trzeba iść do pracy.

Zapowiada się bardzo nerwowy tydzień. „Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. Za tydzień o tej porze cała moja Rodzina może tkwić w zupełnie innym wariancie Macierzy…

Plan minimum: póki co, przetrwać piątek i zacząć normalny weekend.

Afrodyzjak programistyczny

Przed momentem puściłem testowo przebieg kawałka swojej aplikacji. Pięć klas dziedziczonych, projektowanych przez kilka godzin, każda po kilka metod, całość pisana bez międzytestów jednym ciągiem od początku do końca… i wszystko chodzi po poprawce zaledwie jednej literówki. Dobrze, że w życiu zdarzają się takie chwile :-))))))

Strzeżcie się!

Zaprawdę powiadam Wam: strzeżcie się komendy ifconfig! Po dwakroć strzeżcie się, jeśli przy pomocy tej komendy chcecie wyłączyć interfejs! I biada Wam – strzeżcie się po dziesięciokroć! – jeśli takie zabawy uskuteczniacie na serwerze, do którego macie parędziesiąt minut jazdy samochodem!

Wystarczyła jedna pomyłka w numerze interfejsu, jeden Enter za dużo i ssh, na którym miałem otwartą sesję administratora, dziwnie zamilkł…

Na całe szczęście w cronie ostał mi się zapomniany reboot o godzinie 16.00 – czasem jednak partactwo i tymczasologia potrafi zaoszczędzić czas i benzynę…

pitaval na Rondzie Grunwaldzkim i inne takie

Się porobiło… Wczoraj jadę sobie spokojnie 128, a tu nagle tupot, łomot, wrzaski „Policja!” i jakiś skejt leży na asfalcie zakajdankowany pod pistoletami. Chyba złapali go przy robocie, bo obok stał student z bardzo smutną miną. Szacuneczek dla Policji. Coraz ich więcej, również na moim osiedlu. I bardzo dobrze.

„Świńskim truchtem” – polski plagiat serii Adriana Mole’a, ale swoim niespecjalnie wyszukanym humorem jednak nieodmiennie śmieszny. Książka jednodniówka, ale warto przeczytać.

„Boże igrzysko” na razie przerwane. Nie mam czasu czytać. Kończę robić szkielet stron – zostało mi jeszcze ^C^V starej treści i doszlifowanie SSI.

Wczoraj zanabyłem komórkę. Samsunga. Kolejny Samsung w domu, po monitorze, dysku i zestawie głośników. I ze wszystkiego jestem strasznie zadowolony. Czy to już reklama, czy opinia klienta zadowolonego z zadatkami na fanatyzm? 🙂